Umowa pełna barier

– Kolejki ciężarówek na granicach i puste półki w supermarketach potwierdzają to, co większość już wiedziała: umowa o handlu i współpracy między Unią Europejską a Wielką Brytanią (TCA) zwiększyła bariery handlowe między obiema stronami tego dokumentu – uważa Billy Melo Araujo z Queen’s University w Belfaście.

Po ogłoszeniu umowy między Londynem a Unią Europejską finalizującej brexit premier Boris Johnson stwierdził, że „umożliwia ona sprzedaż brytyjskich towarów na rynku UE bez ceł i innych opłat”. Okazało się to jednak mylące. Towary będące przedmiotem handlu między UE a Wielką Brytanią co prawda unikają ceł, ale tylko wtedy, gdy pochodzą z terenu jednej ze stron umowy. Ma to na celu zapewnienie, że towary importowane np. z Indii do Wielkiej Brytanii nie będą sprzedawane do UE bez cła. Przestrzeganie tych zasad jest niezwykle trudne – zwłaszcza w przypadku przetworzonych towarów rolnych lub przemysłowych, które zazwyczaj zawierają komponenty z całego świata. W konsekwencji towary unijne sprzedawane do Wielkiej Brytanii bez cła podlegają cłom, jeśli są ponownie eksportowane do UE – chyba że zostały poddane wystarczającemu przetworzeniu na wyspach.

Ponadto TCA, podobnie jak większość umów o wolnym handlu, niewiele robi, aby usuwać bariery regulacyjne. Ponieważ Wielka Brytania i UE nie są już w unii celnej, obowiązują kontrole celne i formalności, które są czasochłonne i uciążliwe. W szczególności eksporterzy owoców morza z trudem radzą sobie z ogromną liczbą dokumentów celnych potrzebnych do wysyłki produktów do UE. Biurokracja celna spowodowała również to, że część spedytorów odrzuca umowy na dostawę towarów do Wielkiej Brytanii.

Problemem stają się także usługi, szczególnie że stanowią one ponad 80% gospodarki Wielkiej Brytanii, a UE jest dla nich największym rynkiem eksportowym i importowym. Jednak TCA robi niewiele dla usług wykraczających poza standardowy dostęp do rynku i zobowiązania do niedyskryminacji, które są typowe dla nowoczesnych unijnych umów o wolnym handlu. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że głównymi barierami w tym zakresie nie są taryfy, ale przepisy, np. dotyczące zawodów prawniczych i usług finansowych. I w związku z tym obywatele Wielkiej Brytanii nie korzystają już z wzajemnego uznawania kwalifikacji zawodowych, a brytyjscy dostawcy usług finansowych muszą teraz uzyskać zgodę odpowiednich organów w państwach członkowskich UE. Dlatego brytyjskie instytucje finansowe, jeszcze przed brexitem, zaczęły przenosić swoje biura do Paryża, Dublina i Amsterdamu.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia Irlandii Północnej. TCA miała zapewnić brak kontroli na granicy irlandzkiej, jednak w efekcie nowe bariery handlowe z resztą Wielkiej Brytanii stają się coraz bardziej widoczne, a półki supermarketów w Ulsterze są puste, ponieważ brytyjscy dostawcy wstrzymywani są przez biurokrację celną. Dlatego w dłuższej perspektywie Irlandia Północna może być zmuszona mniej polegać na Wielkiej Wielkiej Brytanii, a bardziej na Republice Irlandii.

– Ograniczone ambicje TCA w usuwaniu barier handlowych między UE a Wielką Brytanią nie powinny być zaskoczeniem. Jest to bezpośrednia konsekwencja decyzji politycznych obu stron. Dopóki priorytety się nie zmienią, te bariery pozostaną – podsumowuje B. Melo Araujo.