Transformacja cyfrowa w czasie pandemii COVID-19

Transformacja cyfrowa w okresie pandemii COVID-19 przyniosła kolejne doświadczenia, jak trudno jest zarządzać danymi wrażliwymi dla obywatela. Coraz wyraźniej widać, że każdy użytkownik smartfona godzi się – świadomie lub nieświadomie – na rejestrację danych i ich gromadzenie przez gigantów high tech. Nie potrafi lub nie chce oceniać konsekwencji tego zjawiska. Ta sama osoba staje się natomiast niezwykle wyczulona na fakt, że takie dane magazynuje władza publiczna. Formułowany jest sprzeciw i żądanie ograniczenia praw władzy do kontrolowania swoich obywateli. Wydaje się, że w 2021 r. nasili się debata społeczna w wielu regionach świata, w której przedstawiane będą różnorodne propozycje nowoczesnych regulacji, które powinny zdefiniować prawa obywateli, podmiotów gospodarczych i NGOs, a także organów władzy.

W skali globalnej transformacja cyfrowa przyspieszyła rozprzestrzenienie się dwóch podstawowych zjawisk. Po pierwsze stało się jasne, w których krajach i regionach świata władze narzuciły powszechne stosowanie cyfrowych metod inwigilacji wszystkich obywateli. Za wzorcowy przykład przyjmuje się Chińską Republikę Ludową – państwo, w którym doszło do wybuchu pandemii COVID-19. Władze skutecznie sięgnęły po metodę znaną od wieków, polegającą na tym, że społeczności dotknięte wirusem należy zamknąć. Nie wzniesiono nowych murów. Oczekiwane bezwzględne ograniczenie mobilności ludzi osiągnięto po obowiązkowym zainstalowaniu aplikacji cyfrowych funkcjonujących zarówno na urządzeniach mobilnych, jak i w sieci infrastruktury. Scentralizowano gromadzenie i przetwarzanie danych. Każda osoba poruszająca się w przestrzeni publicznej była zidentyfikowana, a ślad jej pieszego spaceru, jazdy własnym pojazdem lub środkiem komunikacji publicznej zarejestrowany.

Drugim zjawiskiem, które zasługuje na komentarz, jest wymuszona asceza w zakresie konsumpcji dóbr w świecie realnym i rozbudowanie przeżyć w świecie wirtualnym. Lockdown szczególnie silnie dotknął branżę transportu ludzi, w tym przewoźników lotniczych. Jednocześnie wzrosła liczba użytkowników usług streamingu obrazu i dźwięku. Czy home office i home schooling, a także oglądanie filmów na własnym urządzeniu stacjonarnym lub mobilnym może zastąpić codzienne i okazjonalne podróże na małe i dalekie odległości? Czy kontakt z innym człowiekiem może być równie wartościowy, jeśli go widzimy i słyszymy dzięki transmisji danych, ale nie możemy go dotknąć? Czy dostęp do danych nieustrukturyzowanych, czyli także takich, których znaczenia nie potrafimy rozpoznać bez zastosowania rozwiązań sztucznej inteligencji, wzbogaca nasz obraz o świecie czy wręcz przeciwnie – ten obraz deformuje i redukuje? Analiza doświadczeń zebranych podczas minionych miesięcy wskazuje, że wiele osób ma duży problem, gdy czuje ograniczenia dotyczące bezpośredniego kontaktowania się z innymi osobami i odwiedzania innych regionów kraju czy świata.

Obserwowana w minionych miesiącach zmiana zachowań poszczególnych osób stanowi poważne wyzwanie dla całych społeczeństw, skoro już wiemy, że w Polsce lockdown przyniósł spadek prokreacji, czyli obniżył zdolność odnowy zasobów ludzkich w skali całego narodu. A przecież o tym, ile dzieci się rodzi, decydują te generacje w społeczeństwie, które wykazują największe zaangażowanie w upowszechnianiu nowych technologii (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 5/2021).