Intermodal się obronił

Pierwsze 2 miesiące ubiegłego roku nie zapowiadały jeszcze pandemicznej katastrofy, jednak w połowie marca gospodarka światowa, a także polska, zaczynały dotkliwie odczuwać skutki koronawirusa. Nie ominęły one naszego transportu kolejowego, pasażerskiego i towarowego. Przez kolejne kwartały branża ta musiała stawić czoła nowym, trudnym wyzwaniom. Na tym ciemnym obrazie był jednak jasny wyjątek – kolejowe przewozy intermodalne, wcześniej nie zawsze doceniane i niezbyt hołubione przez kolejne ekipy rządzące. To dzięki nim wielu przewoźników przetrwało najtrudniejszy czas pandemii charakteryzujący się ograniczeniem wymiany handlowej, zerwaniem łańcuchów dostaw, lockdownami, spadkiem przewozów węgla czy paliw.

Według danych Urzędu Transportu Kolejowego obejmujących trzy kwartały 2020 r. w okresie tym masa tego typu przewozów wzrosła o ponad 18%, a liczba jednostek o blisko 17%. W ciągu 9 miesięcy ub.r. przewieziono koleją, w zakresie intermodalu, ponad 1,9 mln TEU, czyli niemal tyle, co w całym 2018 r. Według wstępnych szacunków w całym 2020 r. wynik ten może oscylować wokół 2,5 mln TEU.

W samym tylko III kwartale 2020 r. łączna masa w przewozach intermodalnych wyniosła blisko 6,1 mln t, a wykonana praca przewozowa prawie 2 mld tkm (wzrosty o odpowiednio 20% i 7,6%, porównując do III kwartału 2019 r.). Udział przewozów intermodalnych w rynku kolejowym osiągnął w okresie styczeń-wrzesień poziom 10,5% (według masy) i 14,5% (według wykonanej pracy), podczas gdy 5 lat temu udział ten wynosił 4,6% (według masy) i 7,4% (według wykonanej pracy). Wcześniej Ministerstwo Infrastruktury zakładało, że w 2020 r. zostanie osiągnięty poziom nie mniejszy niż 6% masy ładunków transportu intermodalnego w ogólnej masie ładunków przewożonych koleją.

Źródeł ubiegłorocznego sukcesu przewozów intermodalnych, stwarzających potencjał do dalszego ich rozwoju, było kilka. Prezes UTK Ignacy Góra dopatruje się ich m.in w położeniu geograficznym Polski i możliwościach, jakie stwarza tranzyt na Nowym Jedwabnym Szlaku. W perspektywie Europejskiego Zielonego Ładu, który obejmować ma również dziedzinę transportu, doceniona została niska emisyjność transportu intermodalnego. W czasach pandemii koronawirusa COVID-19 wielu przewoźników doceniło nie tylko walory tej formy transportu, ale uświadomiło sobie też, że jest ona przyszłością kolei towarowej. Pandemia zmieniła wcześniejsze przewozowe priorytety, np. wykazała, że odnotowany w jej trakcie istotny spadek znaczenia przewozów paliw i węgla stanie się trwałym trendem rynkowym. Opinia ta dotyczy również kruszywa i materiałów budowlanych (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 6/2021).