Polska europejskim hubem

– W perspektywie 20 lat Polska stanie się logistycznym hubem Europy. Jeżeli oczywiście kwestie, które spowalniają ten proces, zostaną rozwiązane. Oczywiście konkurencja nie będzie bezczynnie czekała, aż zajmiemy jej miejsce. Trzeba więc cały czas pracować. Trzeba zaprosić do rozmowy stronę administracyjno-rządową, która ma wpływ na to, jak będzie przebiegał chociażby proces ekspansji zagranicznej, wspierania naszego biznesu. Oczywiście na tyle, na ile pozwalają europejskie przepisy. Trzeba więc to robić z rozmysłem, wdrażać dobre pomysły, starać się myśleć do przodu, nie bać się eksperymentować, nie bać się odważnych idei – uważa Marcin Wolak, prezes Polskiego Instytutu Transportu Drogowego.

Nie ma on bowiem wątpliwości, że Polska ma potencjał, aby stać się logistycznym hubem Europy. Nasza mocną strona jest położenie geograficzne, jak również posiadane przez nasz kraj zasoby oraz rozwijający się w tym zakresie biznes. Mamy również porty morskie, które się prężnie rozwijają. Jesteśmy też obecni na Nowym Jedwabnym Szlaku, bo większość towarów z Chin do Europy przejeżdża przez terminal w Małaszewiczach. Najlepiej byłoby, żeby owe ładunki z Chin nie przejeżdżały jedynie przez nasz kraj tranzytem, ale zostawały tutaj przeładowywane, bo na tym zarobią polskie firmy.

Aby jednak Polska miała szansę zostać logistycznym hubem Europy, muszą być spełnione przynajmniej dwa warunki – przede wszystkim rozbudowa infrastruktury i brak oporów przy projektowaniu kolejnych spektakularnych przedsięwzięć dotyczących infrastruktury punktowej, zarówno drogowej, jak i kolejowej, portowej czy lotniczej, oraz dbanie o przyjazne otoczenie prawne dla przedsiębiorców, którzy chcieliby towar przez nasz kraj przewodzić czy też do naszego kraju dostarczyć, łatwo go oclić – jeżeli mówimy o krajach spoza Unii Europejskiej – i mieć zapewnioną właściwą obsługę.

– Mamy predyspozycje, żeby być najważniejszym punktem przeładunkowym, szeroko rozumianym portem dla towarów przewożonych różnymi rodzajami transportu, które będą docierały do naszego kraju w celu przepakowania i przeładowania i by mogły ruszyć w dalszą drogę do klientów docelowych znajdujących się na terenie Europy. I czerpać z tego maksimum korzyści, podobnie jak obecnie czerpią z tego korzyści zachodnioeuropejskie porty morskie, takie jak Rotterdam, Antwerpia czy Hamburg – podsumowuje M. Wolak (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 10/2021).