Szklany sufit polskiego offshore wind?

Problemem w rozwoju polskiego offshore wind mogą być źle zwymiarowane możliwości naszej morskiej energetyki wiatrowej dokonane przez polski rząd – stwierdziła Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica, podczas XIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Grzegorz Górski, dyrektor operacyjny Ocean WINDS, nawiązując do podpisanej we wrześniu ub.r. „Deklaracji Bałtyckiej na rzecz Morskiej Energetyki Wiatrowej”, zwrócił uwagę, że do 2050 r. polskie projekty MEW mogłyby osiągnać poziom 30 GW, szczególnie że potencjał całego Bałtyku szacowany jest na 100 GW.

Natomiast według rządowych planów, ujętych w tzw. ustawie offshore, w I etapie inwestycji, w której zaangażowanych jest pięć konsorcjów, powstać mają morskie elektrownie o mocy 6 GW. Z kolei w II etapie ma to być dodatkowych 5 GW. Według zapowiedzi w nowym rozdaniu mają wziąć udział zarówno dotychczasowi inwestorzy, jak i nowi światowi gracze. Jednak według prezes Morawieckiej efektem obecnego ustalenia potencjału projektów na 11 GW, może być brak strategicznego zapotrzebowania na budowę kolejnych polskich elektrowni wiatrowych na morzu.

Ponadto PSE zakładają, że do 2030 r. możliwe będzie podłączenie do sieci powstających farm wiatrowych na morzu o łącznej mocy 10 GW, ale biorąc pod uwagę, że mają one być oddawane do użytku w latach 2026-2028, zapewnienia te mogą budzić obawy.