MSC to kolejny armator kontenerowy, który testuje możliwość powrotu do Kanału Sueskiego. W ciągu ostatnich dwóch tygodni armator wysłał siedem statków na wschód przez kanał i cieśninę Bab al-Mandab. Chociaż firma nie wydała oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, to wydaje się, że nie chce pozostać w tyle, gdy konkurencja wprowadza zmiany. Wcześniej bowiem możliwość ponownego uruchomienie serwisów na tej trasie testowali armatorzy: Mærsk, Hapag-Lloyd oraz CMA CGM.
Alians Gemini Cooperation poinformował niedawno o przeniesieniu kolejnego połączenia do Kanału Sueskiego. Wcześniej były to serwisy do wschodniej części Morza Śródziemnego, a teraz dochodzi trasa do Tangeru w Maroku oraz dodatkowe połączenia do Dżuddy w Arabii Saudyjskiej.
Z kolei CMA CGM już na dobre operuje na tym szlaku, niekiedy z pomocą i przy eskorcie EUNAVFOR, czyli morskich sił UE. Zarząd Kanału Sueskiego w ostatnich tygodniach zwrócił uwagę, że francuski armator wykorzystuje nawet swoje najnowsze kontenerowce – CMA CGM Saint Germain, CMA CGM Notre Dame i CMA CGM Vendome – o pojemności 24 tys. TEU.
Zarząd kanału od dawna starał się ponownie przyciągnąć największych operatorów kontenerowych i zachęcić ich do korzystania ze szlaku przez Morze Czerwone. Chociaż wolumeny utrzymują się poniżej historycznych szczytów, strategia ta wydaje się działać, ponieważ coraz więcej przewoźników wraca na tę trasę.




