Bohater sporej części mediów i wielu milionów ludzi, prezydent USA Donald Trump, zajęty sprawami bliskowschodnimi oraz, w głównej mierze, Chinami, na razie nie powraca do swoich wcześniejszych kontrowersyjnych pomysłów, do których bez wątpienia należało przyłączenie Kanady do Stanów Zjednoczonych jako 51 stanu.
A pomysł ten, trzeba przyznać, ma pewne uzasadnienie historyczne – do momentu rozpoczęcia walki kilku kolonii brytyjskich o niepodległość od Wielkiej Brytanii w XVIII w. cała Ameryka Północna należała częściowo do Wielkiej Brytanii, częściowo do Francji i nie była podzielona tak jak dzisiaj, biegnącą równoleżnikowo granicą na 2 odrębne kraje. Te 2 mocarstwa, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, okupacyjne, czyli Francja i Anglia, walczyły ze sobą o wpływy, bogactwa i terytoria, wykorzystując do tego lokalne narody, żeby wymienić tylko Huronów i Irokezów.
Europejscy koloniści
Wspomniany prezydent Trump zamierzał, jak się wydaje, przymusić Kanadę do uległości poprzez stosowanie wobec niej zaporowych ceł jako broni handlowej i politycznej. Cła, jak widać, są ulubioną metodą prezydenta na „zmiękczanie” państw i czynienie ich bardziej gotowymi do spełniania oczekiwań USA. Ciekawe jest to, że właśnie cła, jak zobaczymy niżej, były bezpośrednim powodem rozpoczęcia przez kolonie brytyjskie w Ameryce walki o niepodległość i w ten sposób przyczyniły się do powstania Stanów Zjednoczonych jako niezawisłego państwa. Ale zanim to nastąpiło, przez kilka setek lat w Ameryce Północnej ścierały się wpływy kilku najbardziej ekspansywnych w czasach nowożytnych krajów, a więc Holandii, Anglii i Francji.
Dostęp do dalszej treści jest ograniczony tylko dla prenumeratorów. Zaloguj się lub zarejstruj przy użyciu kodu zaproszenia, który otrzymałeś/otrzymasz wraz z prenumeratą.





