Mimo sprzeciwu USA, Panamy i Liberii Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) postanowiła kontynuować prace na rzecz kontroli emisji gazów cieplarnianych w żegludze, w ramach Net-Zero Framework. W trakcie sesji zakończonej 1 maja br. postanowiono, że dyskusja na temat dekarbonizacji będzie kontynuowana na kolejnych spotkaniach Komitetu Ochrony Środowiska Morskiego (MPEC 84) jesienią 2026 r.
– Wróciliśmy na właściwe tory, ale musimy odbudować zaufanie. Zachęcam do utrzymania dotychczasowego tempa prac – skomentował sekretarz generalny IMO Arsenio Dominguez.
Działania IMO realizowano mimo sprzeciwu ze strony USA, który to kraj nazwał skupienie się na paliwach alternatywnych (w ocenie USA takie paliwa nie istnieją) błędem, a strukturę cenową emisji CO2 podatkiem od konsumentów. Dodatkowo amerykańska Federalna Komisja Morska uznała, że proponowane rozwiązania wyrządziłyby poważne szkody gospodarcze.
Departament Stanu USA wydał nawet oświadczenie, w którym stwierdził, że „z powodzeniem zrealizował swoje cele, zmuszając IMO do negocjacji w sprawie alternatywnych propozycji, które nie zaszkodzą amerykańskim konsumentom i przedsiębiorstwom”. Stwierdził, że zmusił IMO do autoryzacji przez USA wyniku przyszłych negocjacji, w ramach których analizowane będą liczne alternatywne propozycje, jednocześnie nadal nazywając NZF „fundamentalnie wadliwym”.
– Stany Zjednoczone i ich sojusznicze państwa eksportujące ropę naftową nie zdołały powstrzymać negocjacji klimatycznych w IMO. Utrudniają jednak ostateczne przyjęcie niezbędnych i uzgodnionych środków – ripostuje Lukas Leppert, specjalista ds. polityki w NABU (największym niemieckim stowarzyszeniu ochrony środowiska, Unii Ochrony Przyrody i Różnorodności Biologicznej).
Co ciekawe, że na rzecz dekarbonizacji optowały małe państwa. Np. Vanuatu podkreśliło, że dekarbonizacja żeglugi międzynarodowej nie jest opcjonalna, lecz jest „strategiczną koniecznością dla Pacyfiku”, zwracając uwagę na ogromną wrażliwość państw wyspiarskich Pacyfiku na skutki zmian klimatu. Z kolei Australia wyraziła zaniepokojenie niekończącymi się dyskusjami i brakiem konsensusu oraz konkretnych decyzji.




