Wzrasta zagrożenie atakami piratów w Zatoce Adeńskiej. Organizacja UK Maritime Trade Operations poinformowała, że na początku lipca napastnicy weszli na pokład jednego statku, ale porzucili go, gdy załoga zabarykadowała się na pokładzie. Wkrótce potem ta sama grupa piratów ścigała drugą jednostkę handlową.
Do pierwszego incydentu doszło ok. 76 Nm na południe od Balhaf w Jemenie i 110 Mm na północny wschód od Bosaso w Somalii. Tankowiec, którego nazwy nie podano, zgłosił, że zbliża się do niego mała łódź z czterema osobami na pokładzie uzbrojonymi m.in. w granatniki przeciwpancerne. Załoga nadała sygnał SOS i zabarykadowała się na pokładzie. Po wycofaniu się piratów zauważono uszkodzenia mostka.
Później zaobserwowano czterech mężczyzn, również uzbrojonych po zęby, ścigających drugi statek handlowy. Biorąc pod uwagę czas i miejsce zdarzenia, stwierdzono, że prawdopodobnie była to ta sama grupa. Ostatecznie statek poinformował, że udało mu się uciec piratom.
Trzy inne jednostki są nadal przetrzymywane przez grupy pirackie w Somalii od końca kwietnia i początku maja. Egipskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarządziło wzmożone działania w celu uwolnienia egipskich marynarzy znajdujących się na jednym ze statków.
Z kolei Międzynarodowa Organizacja Morska wyraziła zaniepokojenie losem marynarzy, którzy są obecnie przetrzymywani dla okupu przez somalijskich piratów. Dotyczy to m.in. tankowca Honour 25 oraz statków Sward i Eureka.
Analitycy sugerują, że odrodzenie się piractwa w regionie może mieć związek m.in. z przekierowaniem patroli na Morze Czerwone podczas ataków Huti, co pozostawiło lukę w Zatoce Adeńskiej. Ponadto w trakcie trwania konfliktu w Zatoce Perskiej paliwo na tankowcach było bardzo cennym łupem.




