Jeszcze niedawno obecność zagranicznych studentów na polskiej uczelni morskiej była traktowana jako przejaw prestiżu i otwarcia na świat. Dziś umiędzynarodowienie staje się koniecznością. Polskie roczniki są mniej liczne, zmieniły się realia zarówno na polskim rynku pracy, jak i pracy na morzu. Skoro jest mniej Polaków, to trzeba postawić na umiędzynarodowienie naszych uczelni morskich, by uratować etaty i katedry. Do tego dochodzi presja wskaźników, coraz bardziej rządzących polską nauką. Ze wskaźników tych wynika, że UMG nie jest małą uczelnią w skali regionu, a mimo to udział cudzoziemców ma nadal niewielki. Ponadto obecny model umiędzynarodowienia opiera się głównie na Ukrainie i Białorusi, przy pojedynczej obecności studentów z sąsiednich państw Unii Europejskiej.
Ponadto spadająca demografia i malejąca atrakcyjność zawodu marynarza to poważny problem dla uczelni morskich, ale też okazja do zastanowienia się nad przyszłością UMG i szkolnictwa morskiego. Dziś UMG rozszerza działalność o dyscypliny lądowe, ale wiele spraw morskich pozostaje poza nią, na innych trójmiejskich uczelniach. Politechnika Gdańska rozwija się w okrętownictwie i w sektorze MEW, UG w oceanografii, badaniu przyrody mórz, ochrony środowiska morskiego. Rozproszone są zagadnienia portów morskich oraz szeroko pojętego transportu i logistyki (również lądowej i pasażerskiej), którymi zajmuje się zarówno Wydział Zarządzania i Nauk o Jakości UMG, jak i sopockie wydziały Uniwersytetu Gdańskiego.
Gdańskie uczelnie konsolidują się: UG, PG i GUMED powołały Związek Uczelni Fahrenheita. Jeszcze silniejsza konsolidacja przebiega na Litwie i Łotwie, gdzie tamtejsze uczelnie morskie straciły swoją podmiotowość i stały się filiami politechnik. Na Litwie kłajpedzka akademia morska jest dziś częścią Politechniki Wileńskiej. To tak, jakby nasz UMG włączyć do Politechniki Warszawskiej, a PM w Szczecinie – do Politechniki Wrocławskiej.
Czy wszystkie dyscypliny morskie powinny zostać zabrane PG i UG oraz przekazane jako nowe wydziały wzmocnionemu UMG? To jedno z możliwych rozwiązań. Od radykalnych zmian nie uciekniemy – demografia nam nie pozwoli. Czy pójdziemy w tym kierunku? (więcej w „Namiarach na Morze i Handel” 14–15/2026).




