Gminy miast portowych tracą właśnie swoją pozycję w radach nadzorczych zarządów portów. Stało się to na ich własne życzenie. Ustawa portowa przewidywała, że obejmą one w spółkach zarządzających portami co najmniej 34% akcji, w przypadku Gdańska i Gdyni, oraz po 24,5%, w odniesieniu do Szczecina i Świnoujścia. Miały w tym celu wnieść do kapitału spółek odpowiednie aporty, w formie pieniężnej lub rzeczowej. Za to przysługiwały im 3 lub 4 miejsca (gminy Szczecin i Świnoujście) w radach nadzorczych, w tym prawo do wyznaczania ich przewodniczących.

Gminy tego jednak nie uczyniły. Po 20 latach obowiązywania ustawy ich udziały w kapitałach akcyjnych portów wynoszą: Gdańska 2,08%, Gdyni 0,04%, a Szczecina i Świnoujścia po 0,15%. Mimo to pozycja gmin w radach nadzorczych portów była dotąd taka, jakby ich udział kapitałowy był zgodny z ustawą.

Zwłaszcza w przypadku gminy Gdańsk było to o tyle dziwne, że kapitał własny Zarządu Morskiego Portu Gdańsk wynosi zaledwie 2 mln 120 tys. zł. Wystarczyło wpłacić, czy wnieść w formie rzeczowej, wkład w wysokości 721 tys. zł, by ten ustawowy wymóg spełnić. W przypadku Szczecina i Świnoujścia te wkłady byłyby wyższe – po 3 mln 868 tys. – ale i tam można było to zrobić, przekazując portom niewielkie kawałki gruntu. Trudniej byłoby w Gdyni, bo kapitał tamtego portu wynosi ponad 111 mln zł, a więc wkład wyniósłby 37 mln 873 tys. zł. Ewentualnym aportem gruntowym mogły być np. tereny przyszłej „Doliny Logistycznej” i to bez większego uszczerbku dla gminnego budżetu.

Niedawno dokonano zmian w ustawie portowej. W jej art. 19. ust. 1. pojawił się zapis: „przedstawiciele gmin w radach nadzorczych spółek (…) nie mogą stanowić więcej niż 1/5 składu rady, jeżeli gminy nie objęły akcji stanowiących co najmniej 10% całkowitego kapitału zakładowego danej spółki, przy czym każda z gmin (…) powinna mieć co najmniej jednego przedstawiciela w radzie nadzorczej właściwej spółki.” I tak teraz będzie.