Wzrost cen LNG i braki surowców zatrzymają dekarbonizację

FREEPIK
FREEPIK

Rosyjska agresja na Ukrainę, związane z nią sankcje i braki w dostawach surowców zahamują przejście branży morskiej w stronę LNG – uważają eksperci. Koszt gazu w indeksie TTF wzrósł 3 marca br. do ponad 165 euro za MWh, zbliżając się do rekordu z grudnia 2021 r.

Sytuacja na rynku energetycznym i jej wpływ na branżę morską były tematem specjalnego webinaru firmy Poten & Partners. Podczas konferencji zwrócono uwagę, że w trakcie pandemii ogromnie wzrósł europejski popyt na LNG. Tuż przed inwazją wojsk Putina na Ukrainę sprowadzano z Rosji ok. 40% tego surowca. Z kolei w styczniu i lutym import LNG stanowił ok. 30% całego gazu kupowanego przez Europę. Oprócz Rosji główni dostawcy surowca to USA i Katar. Eksperci ostrzegają jednak, że gaz importowany morzem nie zaspokoi europejskiego popytu.

– Terminale w Holandii, Belgii i Polsce pracują z mocą przekraczającą moc znamionową – mówił Jason Feer z Poten & Partners.

Problem pogłębia niewydolność możliwości eksportowych USA, które nie są w stanie eksploatować złóż w tempie, w jakim wzrasta popyt na gaz w Europie. Wraz z wprowadzeniem sankcji na Rosję i odejściem od Nord Stream 2 potrzebne będą alternatywne źródła energii. Problem w tym, że ich nie ma.

– Wygląda na to, że LNG będzie coraz droższy. Nie jest zaskakujące, że inwazja na Ukrainę ma wpływ na wzrost cen gazu, a wraz z nim LNG, ale wzrost cen ropy naftowej oznacza również wzrost długoterminowych kontraktów LNG związanych z ropą – skomentował dla Reutersa Robert Songer, analityk rynku LNG w firmie analitycznej ICIS.

Według analityków nie ma wiele krótkoterminowych kontrpropozycji dla LNG, w związku z czym konieczny będzie nawet powrót do użycia węgla, choć na razie w ograniczonej skali. Wzrost jego zakupów odnotowano nie tylko w Europie, ale również w Chinach i Indiach. Oznacza to spowolnienie procesu odejścia w stronę paliw bezemisyjnych na rzecz surowców kopalnych.