Rosyjska ropa pod kontrolą

Ubezpieczyciele morscy czy armatorzy tankowców mogą nie ponosić odpowiedzialności, jeśli ich klienci naruszą nowy limit cenowy zaproponowany przez G7 i dotyczący sprzedaży rosyjskiej ropy, o ile polegają na słowie swoich klientów w kwestii przestrzegania cen – poinformował Departamentu Skarbu USA. 2 września br. Ministrowie finansów G7 zaproponowali bowiem „całkowity zakaz świadczenia usług umożliwiających globalny transport morski ropy i produktów naftowych pochodzenia rosyjskiego” – z wyjątkiem ropy kupowanej poniżej określonej ceny.

Decyzja o wprowadzeniu globalnego limitu cenowego na morskie dostawy rosyjskiej ropy jest próbą ograniczenia środków płynących do Moskwy ze sprzedaży surowca. Uznano, że całkowity zakaz mógłby mieć zbyt duży wpływ na światową gospodarkę, a pułap cenowy ma być rozwiązaniem kompromisowym.

Opublikowane również wytyczne ustanawiające trzy poziomy usługodawców dla transportu morskiego rosyjskiej ropy: rafinerie i maklerzy naftowi z bezpośrednim dostępem do danych cenowych (tier I), banki i armatorzy z okazjonalnym dostępem do danych cenowych (tier II) oraz ci, którzy nie mają dostępu do danych cenowych w normalnej działalności, np. ubezpieczyciele i kluby P&I (tier III).

Wszyscy muszą prowadzić dokumentację zgodności i wszyscy są zobowiązani do zachowania należytej staranności wobec swoich klientów, ale armatorzy, banki i ubezpieczyciele mają ważne zwolnienie: mogą polegać na swoich klientach w zakresie danych cenowych. Jeśli te okażą się fałszywe, nie ponoszą odpowiedzialności za przypadkowe uczestnictwo w naruszeniu sankcji. Departamentu Skarbu USA spodziewa się prób uchylania się od sankcji i zalecił zwracanie uwagi na oznaki tego rodzaju praktyk, np. manipulacje AIS lub niechęć do dostarczania danych o cenach.