Powrót kontenerowców na trasę przez Kanał Sueski i Morze Czerwone prawdopodobnie wywrze istotny wpływ na branżę, zwłaszcza w obliczu wprowadzania do eksploatacji nowych jednostek. W nowej analizie rynku przewozów kontenerowych organizacja branżowa BIMCO podkreśla, że mimo zamknięcia cieśniny Ormuz i utrzymujących się zakłóceń na rynku narasta presja związana z podażą tonażu.
Według BIMCO w ciągu pierwszych 7 miesięcy 2026 r. globalny wolumen przewozów kontenerowych wzrósł o 5,1% rok do roku. Organizacja wskazuje, że wzrosty obserwowane na szlakach handlowych niezwiązanych z Zatoką Perską zrekompensowały spadki wolumenu w handlu z Azją Południową i Azją Zachodnią, a eksport z Azji Wschodniej i Azji Południowo-Wschodniej odpowiadał za ponad połowę wzrostu odnotowanego od początku roku.
BIMCO szacuje, że jeśli w 2027 r. nastąpi stopniowa normalizacja, wzrost zapotrzebowania na statki może okazać się o 5 pkt. proc. niższy od prognozowanego. Z kolei po pełnym powrocie do standardowych tras żeglugowych zapotrzebowanie na statki może być nawet o 10% mniejsze, niż gdyby preferowanym szlakiem pozostała trasa wokół Przylądka Dobrej Nadziei.
Na pogorszenie perspektyw wpływa również rosnąca zdolność przewozowa kontenerowców. Według prognoz BIMCO wzrośnie ona o 4,6% w 2026 r. i o 9% w 2027 r. Sektor osiągnął już zdolność przewozową na poziomie 34 mln TEU, podczas gdy portfel zamówień przekracza obecnie 14 mln TEU, co stanowi 42% istniejącej floty. Choć prognozuje się umiarkowaną skalę złomowania statków (na poziomie 140 tys. TEU), BIMCO zwraca uwagę, że jednostki starsze niż 25 lat dysponują łączną pojemnością 1,6 mln TEU. Przyspieszony wzrost floty może w 2027 r. zachwiać równowagą między podażą a popytem.
Jednak utrzymujące się zakłócenia na rynku energii mogą znacząco ograniczyć wzrost popytu na przewozy kontenerowe. Niezależnie jednak od tego, czy cieśnina Ormuz pozostanie otwarta, czy zostanie zamknięta, BIMCO przewiduje, że w 2027 r. podaż statków będzie rosła szybciej niż popyt. Ponadto organizacja zauważa, że kontenerowce poruszają się zazwyczaj z mniejszymi prędkościami, co prawdopodobnie ma na celu oszczędność paliwa. Wydaje się, że także w 2027 r. przewoźnicy będą kontynuować tę praktykę.





