Trwa dyskusja, czy firmy żeglugowe będą musiały płacić za przepłynięcie przez Cieśninę Ormuz. I dotyczy to każdego ze scenariuszy zakończenia konfliktu USA i Izraela z Iranem.
Iran potwierdził, że planuje zezwolić na przepływ statków przez Cieśninę Ormuz jednak po spełnieniu pewnych warunków. Bezpieczne pokonywanie cieśniny ma odbywać się bowiem „poprzez koordynację z irańskimi siłami zbrojnymi i z należytym uwzględnieniem ograniczeń technicznych”. Oświadczenie Teheranu sugeruje rolę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej nad ruchem statków, zarówno w trakcie, jak i po zakończeniu zawieszenia broni. Obecnie obsługuje on system opłat między wyspami Keszm i Larak, po północnej stronie cieśniny. Do tej pory za przejście tej trasy zapłaciło ponad 35 statków. Kwoty jednak nie podano, choć nieoficjalnie mówi się o 1 USD za baryłkę. Niektóre państwa mające powiązania handlowe z Iranem – np. Chiny, Indie i Pakistan – otrzymały bezpłatne prawa tranzytowe.
Według Eda Finleya-Richardsona komentatora rynku tankowców, żaden z armatorów nie potwierdził jednak wniesienia opłaty, ani nawet nie rozważa takiej kwestii. Z kolei Lloyd’s List i Bloomberg donoszą, że opłaty były uiszczane, a rozliczenia dokonywano w juanach i kryptowalutach. Natomiast rynki ubezpieczeniowe sugerują, że armatorzy planują przeprawę, niezależnie od konieczności (lub nie) wniesienia opłaty. Dom maklerski McGill and Partners poinformował, że otrzymuje ogromną liczbę wniosków o ubezpieczenie od ryzyka wojennego związanego z przeprawą przez cieśninę, co jest oznaką przygotowań do wznowienia żeglugi.
Z kolei USA, jeszcze kilka dni temu, uważały, że skoro wygrały konflikt (jak twierdzą), to powinny przejąć kontrolę nad systemem poboru opłat w cieśninie. Miałyby one wynosić do 2 mln USD za statek i wpływać do amerykańskiej kasy. Jednak wielu analityków przewiduje, że biorąc pod uwagę przewagę geograficzną Iranu oraz jego potencjał w zakresie dronów, min morskich i pocisków rakietowych, szlak wodny pozostanie pod kontrolą Iranu po zakończeniu konfliktu. Z tego punktu widzenia kontrola USA jest możliwa, ale wymagałaby znacznej eskalacji wojny, aby wyrzucić siły irańskie z cieśniny lub wymusić zmianę reżimu.
– Gospodarka światowa jest w dużej mierze obojętna na opłatę za przeprawę przez Ormuz, jeśli dostawy ropy zostaną przywrócone. Ciężar ten nie spoczywa na globalnych konsumentach, ale w przeważającej mierze na państwach Zatoki Perskiej, które dostarczają ropę transportowaną przez cieśninę. Nawet z opłatą państwa Zatoki Perskiej byłyby w lepszej sytuacji niż w obecnej, gdy eksport ropy został wstrzymany – uważa Guntram B. Wolff, ekonomista z think tanku Breugel.




