Dyskusje toczące się podczas I Forum Morskiego Radia Gdańsk uświadomiły jeszcze dobitniej kwestię dla znawców szeroko rozumianej gospodarki morskiej oczywistą – otóż jesteśmy świadkami wielkich zmian, jeżeli chodzi o ten sektor. Zmian wręcz rewolucyjnych. Oto na morskim horyzoncie – i to wcale nie metaforycznie – zaczną niedługo pojawiać się elektrownie wiatrowe, przy których budowie, instalacji i eksploatacji może znaleźć zatrudnienie wiele tysięcy polskich pracowników. Oto w Gdańsku i Gdyni mają powstać porty zewnętrzne, w Świnoujściu terminal kontenerowy. Oto szansą dla naszych stoczni może być produkcja jednostek offshore. Pozornie, z boku, wydaje się, że przed nami, przed przemysłem stoczniowo-portowym, już tylko świetlana przyszłość. Nic bardziej mylnego.

Powodów, dla których cieszyć się przedwcześnie nie należy, jest sporo. Weźmy farmy wiatrowe na Bałtyku. Ileż to wszyscy związani z tym przemysłem musieli nie przespać nocy, ile włosów wyrwać z głowy, czekając na uchwalenie przez Sejm RP tzw. ustawy offshore’owej (o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych), a więc dokumentu wyznaczającego ramy prawne do rozwoju farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim, dzięki któremu mogła ruszyć cała procedura związana z instalacjami. Kiedy już przedsiębiorcy i działacze zrzeszeni w instytucjach promujących morską energię wiatrową mogli pozwolić sobie na spokojny sen, okazało się, że rząd wciąż nie może zdecydować się, gdzie ostatecznie umiejscowiony będzie port instalacyjny (w poprzednim numerze „Namiarów” kluczowość rozstrzygnięcia tej kwestii tłumaczył Jakub Budzyński, wiceprezes PTMEW). Weźmy naszą szansę przy budowie jednostek specjalistycznych. Owszem, mogą je produkować w Remontowej, może je wytwarzać stocznia Crist, ale braki w kadrze specjalistycznej są poważne, bo bardziej wyspecjalizowani stoczniowcy wybrali pracę (i płacę) za granicą. A nowe porty i terminale? To wciąż pieśń przyszłości i nie do końca wiadomo, kiedy (i czy na pewno) wszystkie powstaną. Tak więc przed polską gospodarką morską jeszcze długa i wyboista droga.