Kryzys spowodowany na całym świecie przez koronawirusa pokazał największą słabość polskich firm. Słabość kapitałową spółek oraz ich właścicieli. Że kryzys będzie globalny i że uderzy we wszystkie branże, to dziś oczywistość. Poza producentami z szeroko rozumianej branży medycznej nie ma chyba innej, która na obecnej sytuacji był zarabiała. W Polsce w ramach tarczy antykryzysowej pojawia się szereg propozycji, już przyjętych przez Sejm lub planowanych na najbliższe miesiące. Zwolnienia ZUS, przesunięcia w podatkach zarówno centralnych jak i lokalnych, mniej obowiązków sprawozdawczych. Lista jest długa, a jednocześnie przedsiębiorcy, nie kwestionując tych rozwiązań, zwracają uwagę na zupełnie inny aspekt walki z kryzysem – dostęp do kapitału.

Wnioski są brutalne w swojej prostocie. Polski kapitalizm ma 30 lat i zasoby kapitału proporcjonalne do tego wieku, czyli niewielkie. Co więcej – to samo dotyczy właścicieli firm. Mity o nadzwyczajnym bogactwie polskich przedsiębiorców nie mają pokrycia w faktach. W Polsce nadal brak licznych rodzinnych biznesów przynoszących przez pokolenia majątek firmom i właścicielom. Efekt widać w oczekiwaniach przedsiębiorców pytanych o reakcje na koronawirusa i skutki gospodarcze epidemii. Odroczenie płatności podatków i ZUS budzi pozytywne reakcje, ale problemem numer jeden jest jednak wspomniana płynność. Większe znaczenie mają kredyty obrotowe, dostęp do finansowania działalności gospodarczej. Największe uznanie w relacjach ze świata budzi pompowanie pieniędzy w firmy, a nie ulgi podatkowe. To pokazuje, jak w polskich firmach ważna jest gotówka bądź kasa na koncie. Bo nie ma kapitału by zapłacić za leasing maszyn i samochodów, bo brakuje na wypłaty dla pracowników, bo nie wiadomo, czy właściciel nieruchomości odpuści czynsz. Dlatego oprócz narzędzi dotyczących składek i podatków trzeba uruchamiać tanie kredyty. Nie tylko tanie, jeszcze ważniejsze, by były one łatwo dostępne. I ta dostępność do kapitału zaważy o tym, jak polski przedsiębiorca oceni tarczę antywirusową. ZUS i podatki mają dziś mniejsze znaczenie.