ZIM w centrum konfliktu

autor: Thorsten Schier

W Izraelu narasta sprzeciw wobec zatwierdzenia sprzedaży ZIM-a niemieckiemu Hapag-Lloydowi. Kluczowe ministerstwa w Tel Avivie ostrzegają przed zagrożeniami związanymi z ta transakcją.

Zgodnie z warunkami umowy, Hapag-Lloyd przejąłby większość obecnych operacji i floty ZIM-a. Izraelska firma inwestycyjna FIMI uruchomiłaby nową firmę ZIM Israel, która dysponowałby 12 statkami własnymi oraz czterema czarterowanymi. Obecnie izraelski armator dysponuje flotą 99 jednostek i kontroluje ok. ¼ rynku kontenerowego w Izraelu.

Ministerstwo Gospodarki tego kraju kwestionuje nową firmę i jej możliwości, a proponowana struktura została nazwana „bezpośrednim zagrożeniem dla transportu morskiego oraz ekonomicznych i strategicznych interesów Izraela”. Ponadto zdaniem resortu ​​transakcja „zagraża interesom narodowym, które miała chronić”. Resort neguje pomysł na strukturę nowej firmy, twierdząc, że „brakuje jej rentownej bazy aktywów, która pozwoliłaby jej przetrwać ekonomicznie dłużej niż kilka lat”. Dodatkowo podkreślono, że Hapag-Lloyd wspierany jest przez państwowe fundusze Kataru i Arabii Saudyjskiej, z którymi Izrael nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych.

Podobnie Ministerstwo Rolnictwa wyraziło sprzeciw wobec transakcji, twierdząc, że może ona zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu Izraela. Zwrócono uwagę na kluczową rolę importu towarów, w tym pszenicy i nawozów, a ZIM kontroluje ok. 1/3 morskiego transportu żywności.

Również ​​Zarząd Żeglugi i Portów formalnie wyraził sprzeciw wobec transakcji, a wkrótce podobną opinie wydać ma Ministerstwo Transportu, argumentując, że poprzez sprzedaż armatora ​​Izrael utraci niezależność morską.

Na razie akcjonariusze ZIM zatwierdzili przejęcie, a zarząd złożył rezygnację w oczekiwaniu na sfinalizowanie transakcji. Jednak ostateczne decyzje leżą w gestii rządu i organów regulacyjnych.

PRZEZPiotr Frankowski
ŹRÓDŁONAMIARY Newsletter #326
Poprzedni artykułBlokada rujnuje gospodarkę
Następny artykułDemontażu raczej nie będzie