Cały czas trwają dyskusje na temat kontroli ruchu statków przepływających przez cieśninę Ormuz. Iran odrzucił najnowszą propozycję Omanu mającą na celu rozwiązanie tej kwestii.
Międzynarodowy system rozgraniczenia ruchu (TSS) dla cieśniny znajduje się na wodach Omanu, ale Iran wykorzystuje swoje możliwości militarne, aby wymusić wstrzymanie niemal całego ruchu statków w południowej części tego szlaku. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej uznał bowiem, że kontrola nad cieśniną jest priorytetem ze względów strategicznych.
Mimo to, Oman cały czas prowadzi rozmowy z Iranem na temat wspólnego programu administrowania szlakiem i zaproponował dzielenie się „opłatami” za usługi świadczone przepływającym statkom. Najnowsza wersja tego planu uzyskała nawet aprobatę krajów Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Władze Omanu zaproponowały nawet, aby włączyć Teheran do współpracy w zakresie wymiany gospodarczej i bezpieczeństwa wszystkich państwa zatoki. Iran odrzucił jednak wszystkie propozycje, podkreślając, że nie ma powrotu do status quo sprzed ataku USA i Izraela, kiedy to statki przepływały przez cieśninę bez przeszkód.
Władze Iranu stwierdziły, że zaakceptują taki układ, w którym ich kraj będzie kontrolował przynajmniej częściowo ruch w zatoce. Dlatego też tzw. szlak omański, niezależny od wszelkiej kontroli irańskiej, nie będzie tolerowany. Ma to, zdaniem Teheranu, podkreślić zwycięstwo w wojnie z USA.
Dlatego też analitycy zwracają uwagę, że integracja Iranu z Radą Współpracy Zatoki Perskiej jest problematyczna zarówno na poziomie ekonomicznym, jak i politycznym. Istotna jest bowiem niechęć Iranu do przestrzegania prawnych i praktycznych ram, które obowiązują wszystkie inne państwa, w tym przede wszystkim Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) (nota bene nie ratyfikowaną także przez USA) czy System rozgraniczenia ruchu IMO z 1968 r., obejmujący cieśninę Ormuz.





