Duńska stocznia Fayard, jako jeden z nielicznych zakładów, współpracuje z rosyjskimi firmami. Kontynuuje serwisowanie tankowców klasy lodowej Arc7, należących do Arctic LNG. Zakład jest krytykowany za wspieranie interesów handlowych Kremla, mimo że unijne embargo na rosyjski gaz ma wejść w życie w 2027 r. Ostatnio zaś działania stoczni spotkały się z ostrą reakcję duńskiego parlamentu.
Do władz Fayard trafił list posłów i europosłów z Danii, reprezentujących wszystkie opcje tamtejszej sceny politycznej, w którym zwrócono uwagę, że serwisowanie rosyjskich tankowców LNG osłabia unijne sankcje, w tym zbliżające się embargo na rosyjski LING.
– Duńska infrastruktura morska nie powinna być wykorzystywana do przedłużania żywotności statków, które zapewniają dochody z rosyjskich paliw kopalnych – czytamy w piśmie.
Również duńska premier Mette Frederiksen skrytykowała Fayard za jego rolę w rosyjskim handlu LNG. Stwierdziła, że jest nie do pomyślenia, aby duńska stocznia serwisowała statki przewożące rosyjski gaz.
Fayard utrzymuje, że jego działalność jest zgodna z obowiązującymi przepisami Unii Europejskiej, zaś stocznia „nie serwisuje rosyjskich statków, a jednostki należące do międzynarodowych firm żeglugowych, operujących między terminalem jamalskim a portami europejskimi, w pełnej zgodności ze wszystkimi przepisami i wytycznymi”.
W ciągu najbliższych kilku tygodni flota tankowców Arc7 będzie przechodziła okresowe przeglądu. Prawdopodobnie część z nich trafi właśnie do stoczni Fayard. Jest tam już pierwszy z nich, Rudolf Samoylovich, który dotarł do Danii 30 czerwca br. do stoczni Fayard. Organizacja ekologiczna Urgewald przewiduje, że może być to nawet 6 tankowców. Fayard jest też jedyną stocznią w Unii Europejskiej obsługującą rosyjskie tankowce po tym, jak w ub.r. z tym usług wycofał się holenderski Damen.





