Według danych firmy Clarksons do listopada br. armatorzy na całym świecie zamówili 264 masowce i jest to aż o 60% mniej w ujęciu r/r. Tegoroczne wydatki na nowe inwestycje w pierwszych trzech kwartałach w sektorze masowym przekroczyły 5 mld USD, przy ok. 22 mld USD wydanych w całym 2024 r.
Mimo rekordowo niskich zamówień z roku na roku poprawia się niezwykle ważny dla prognozowania relacji podaży i popytu na masowce (a tym samym prognozy co do wysokości przyszłych stawek frachtowych) udział procentowy zamówionych statków wobec pływającej floty. Pod koniec 2025 r. osiągnął on poziom 10,9% (dla porównania, w sektorze kontenerowców jest to 30%.). Najniższe proporcje sięgające 8,9% portfela zamówień wobec istniejącej floty są w sektorze masowców typu handysize, natomiast najwyższe w sektorze panamaxów – 14,1%.
Mimo bardzo niskiego poziomu podpisywania nowych kontraktów, ceny masowców spadły w tym roku mniej niż o 1% w stosunku do 2024 r., kiedy to biły z kolei wieloletnie rekordy. W listopadzie br. masowiec typu capesize kontraktowano za ok. 73 mln USD, panamax za 36 mln USD, a masowiec typu handysize za 29 mln USD. Zdecydowana większość zamawianych masowców miała tradycyjny napęd, a wśród nielicznych wyjątków zdarzały się zamówienia na masowce z napędem typu dual fuel (najczęściej z metanolem jako drugim wyborem) w tzw. wersji ready. Według biura analiz Drewry globalny rynek stoczniowy budowy masowców był w we wrześniu 2025 r. podzielony następująco: Chiny 68%, Japonia 27%, Filipiny 4%, Holandia 1%.





