Najpierw zmiany klimatyczne, potem COVID-19, dziś wojna, wysokie ceny energii, inflacja i głód w najbiedniejszych krajach – jeźdźcy Apokalipsy pędzą przez świat, chwiejąc nawet najmocniejszymi gospodarkami.

Okazuje się, że blokady w transporcie morskim nawet na lokalną skalę Morza Czarnego mogą zachwiać globalnymi łańcuchami dostaw. Napaść Rosji na Ukrainę pogłębiła kryzys żywnościowy, który zapoczątkowały susze i niedobory w czasach pandemii. Dziś mamy już rekordowo wysokie ceny żywności spowodowane zahamowaniem dostaw zbóż z Rosji i Ukrainy. Bank Światowy wieści globalny kryzys, i głód na masową skalę w krajach najbiedniejszych. Dziś nawet tych bogatszych nie stać na kupowanie drogiego zboża, do którego i tak dostęp jest utrudniony.

Bank Światowy szacuje, że prawie 140 mln ludzi w najbiedniejszych krajach stanęło w obliczu kryzysu żywnościowego. Te liczby to tylko wierzchołek góry lodowej. Strefy ubóstwa możemy spotkać bowiem również w krajach bogatych. Wojna Rosji i Ukrainy zachwiała dostawami, co zwiększa ryzyko głodu.

Wielu handlarzy żywnością wykorzystało sankcje do windowania cen, a wielu operatorów statków handlowych – do kreowania nowych kanałów dystrybucji do portów, które postanowiły wyłamać się z uczestniczenia w sankcjach. Wiele krajów wykorzystało sytuację, by poprawić bilans handlowy, często zmuszone ratować wewnętrzny rynek żywnościowy przed załamaniem.

Czterej jeźdźcy Apokalipsy pędzą przez cały glob i nie zatrzymują ich ani sankcje, ani morza, ani oceany. W kwietniu dołączył do nich jeździec piąty, inflacja i szósty, wysokie ceny energii. Czy znajdzie się taki, co zahamuje ich szalony pęd? Czy może przeważą interesy nielicznych i królowie biznesu będą wraz z najbogatszymi nakręcać spiralę wojennych interesów?